Crowdsourcing, bo siła tkwi w społeczeństwie

Crowdsourcing to wciąż rzadko spotykane zjawisko w naszym kraju, które na Zachodzie dość odważnie wdziera się do branży tłumaczeń, co pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy, ale z drugiej strony to rozwiązanie nie jest pozbawione wad.

Crowdsourcing, czyli co?

Stosując znaczny skrót myślowy, w tym przypadku można mówić o pracy zespołowej, rozdzieleniu poszczególnych fragmentów tekstu źródłowego, czasem nawet na nieświadomych użytkowników Internetu.

crowdsourcing

Warto czy nie warto?

Crowdsourcing niesie za sobą sporo zalet (np. mniejsze koszty, błyskawiczny czas realizacji, łatwy dostęp do potencjalnych wykonawców), lecz należy bardzo ostrożnie podchodzić do takich zleceń. Wiele firm – zwłaszcza tych większych – traktuje crowdsourcing jako świetne narzędzie promocyjne, oferując możliwość współpracy, współtworzenia marki. Oni czują się przez to docenieni, zaangażowani, więc trudniej będzie ich nam zostawić i przejść do konkurencji.

Polecamy jednak – przy tłumaczeniach – stosować to rozwiązanie raczej do prostszych tekstów. Do prac, które nie wymagają ogromnego doświadczenia i fachowej wiedzy. Pójdzie szybko sprawnie, bez dotkliwych konsekwencji.

Jednak – jako że pracujemy z dużą grupą wykonawców – powinniśmy zatrudnić specjalistów, którzy będą sprawowali pieczę nad projektem, dokonując ujednolicenia.

O ile w przypadku prostych zadań, crowdsourcing sprawdza się doskonale, to już przy profesjonalnych tekstach to zadanie może przerosnąć internetową społeczność, a nadzorującym podnieść ciśnienie, zająć sporo czasu. Wtedy lepiej skorzystać z usług profesjonalnego biura tłumaczeń, które każdego dnia ma do czynienia z wymagającymi tłumaczeniami finansowymi czy technicznymi.

Stąpamy po niepewnym gruncie

Korzystanie z crowdsourcingu to niewątpliwie stąpanie po niepewnym gruncie, bo na każdym kroku możemy się przewrócić o niekonsekwentny styl, brak kompetencji, ryzyko kradzieży danych firmy, brak współpracy między wykonawcami i brak kontroli.

Przy podjęciu decyzji o współpracy, kluczowa jest polityka firmy, cele, jakie sobie stawia i budżet do wykorzystania. Jeśli niższa jakość tłumaczeń jest wkalkulowana w oszczędności, wtedy ryzyko jest opłacalne. Sytuacja może się jednak odwrócić w przypadku konieczności wykonania czasochłonnej korekty. Wtedy cała praca idzie na marne i trzeba tłumaczyć praktycznie od nowa. Gra niewarta świeczki.