Granie na słuchanie

Granie na słuchanie

Słuchanie. Wielu ludzi ma z tym problemem. Nie tylko mężczyzn, którzy otrzymują sążnistą porcję słów od swojej ukochanej. Jako że – jako społeczeństwo – jesteśmy wzrokowcami, o wiele łatwiej przychodzi nam czytanie, pisanie, niż słuchanie i mówienie. A jeśli mamy słuchać języka obcego – przeżywamy katorgi, bronimy się przed tym, jak przestraszony pies przed kąpielą. Tym bardziej powinniśmy podziwiać osoby, które na co dzień zajmują się tłumaczeniem symultanicznym czy konsekutywnym. Nie lada wyzwanie.

Zrozumienie konkretnych słów, skomplikowanych struktur gramatycznych czy problemy z brakiem logiki czy spójności wypowiedzi, to nie jedyne kłody, które są rzucane tłumaczom ustnym. Czasem zdarzają się np. tacy goście, którzy – delikatnie mówiąc – nie zaliczają się do poliglotów.

https://www.youtube.com/watch?v=rzfgnp2Pm60

Poprzeczka jednak wędruje dużo wyżej, kiedy w jednym języku mamy do czynienia z wieloma akcentami, zróżnicowaniem pod względem wymowy. Nawet jeśli znamy biegle język angielski, to możemy mieć problemy ze zrozumieniem Szkotów czy Hindusów. Angielski jest tak powszechnym językiem, że coraz częściej słyszymy jego zabarwienia, np. akcentem francuskim. Bez wielogodzinnego osłuchania, tłumaczenie jest piekielnie trudne. Trening czyni mistrza!

Poza stricte językowymi kwestiami, pracę utrudniają również… warunki zewnętrzne. Tłumaczenie w gwarnej sali konferencyjnej, pubie, na meczu piłkarskim czy dworcu, nie należy do najłatwiejszych zadań. Koncentrację musimy wprowadzić na nieosiągalny dotąd szczyt. Słuchanie taśmy magnetofonowej to przy tym sielanka. Tłumacze powinni się ubiegać o pracę w szkodliwych warunkach.

Tłumaczenie pisemne ma tę zaletę – w przeciwieństwie do ustnego – że w każdej chwili możemy sobie zrobić przerwę, wrócić do trudniejszego fragmentu, posiłkować się materiałami pomocniczymi. Słuchanie przypomina pędzący pociąg TGV, które nie pozwoli się zatrzymać nawet na chwilę. On nie zwalnia, on daje wycisk naszym oczom i uszom. Czy można do tego przywyknąć? Oczywiście! Trzeba tylko słuchać, słuchać, słuchać i… słuchać. Czy wspominaliśmy już, że trzeba dużo słuchać?

Na początek wystarczą tylko krótkie nagrania, których z czasem uczymy się na pamięć. Przyswajamy automatycznie niektóre sekwencje. Natomiast drugim sposobem jest słuchanie ekstensywne (idziemy na ilość). Masa, a później rzeźba. Oswajamy się z językiem w nadmiarze. To jak bieganie ultramaratonów. Nasze mięśnie coś zawsze zapamiętają. Podobnie jest z mózgiem. Nie musimy powtarzać zdań czy posiłkować się ćwiczeniami. Trzeba karmić uszy solidnymi porcjami. Dajmy odpocząć oczom, one się już w życiu naczytały.

A czego słuchać? Wszystkiego! A konkretnie? Seriale, filmiki na Youtube, piosenki, audiobooki, audycje radiowe… Nie ma ograniczeń. Trening czyni mistrza!