Obalamy mity. Część 1

Obalamy mity. Część 1

Branża tłumaczeniowa jest bardzo specyficzna. Do tego nie ma żadnych wątpliwości. W poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, ludzie potrafią zakładać firmy, chociaż nie mają tak naprawdę pojęcia, jak później je prowadzić, gdyż brakuje im: wiedzy, doświadczenia, umiejętności, znajomości, dobrej organizacji czasu, zdolności przywódczych czy… jakiegokolwiek pomysłu. Pewnie niejednokrotnie unosiliście się do góry, kiedy w głowie zapaliła się żarówka z rewelacyjnym planem na biznes. Później zderzaliśmy się ze ścianą w postaci rzeczywistości, przeszukaliśmy Internet w celu weryfikacji swoich założeń.

Lubimy snuć piękne wizje swojej przyszłości, dzielić skórę na niedźwiedziu, zamiast chłodnego podejścia do sprawy. Wiele jest także mitów także na temat zakładania biura tłumaczeń, które spróbujemy dzisiaj obalić, żeby późniejsze rozczarowanie było dużo mniejsze.

Wiele osób sądzi, że znając dobrze język obcy, może śmiało zabierać się za tłumaczenie. Hola, hola! Obrażamy w ten sposób każdego tłumacza, który zdał bardzo wymagające egzaminy, cały czas się rozwija, uczęszcza na szkolenia, praktykuje od wielu lat. A my wchodzimy z buta kuchennymi drzwiami i krzyczymy: „Będę dobrym tłumaczem!”. Samo mówienie, pisanie i czytanie w obcym języku może nam nie wystarczyć. Brutalna prawda. Wolimy powiedzieć to teraz, zamiast dawać złudne nadzieje.

Tłumacz z prawdziwego zdarzenia musi perfekcyjnie rozumieć minimum dwa języki: obcy oraz ojczysty. Na poziomie najwyższym. Jeśli chodzi o tłumaczy pisemnych, to warunkiem koniecznym jest umiejętność pisania tekstów oraz posługiwania się językiem, znając również jego kulturę. Bez tego nie można zabierać się za ten trudny fach. Nie i koniec.

Wielu osobom wydaje się również, że „złotą rączką” w branży tłumaczeń jest native speaker i zarzekają się, że do tłumaczeń chcą tylko jego. Jeśli nie zależy wam na wysokiej jakości – nie mamy nic przeciwko. Już nieraz udowodniliśmy, że tłumaczenie wymaga nie lada doświadczenia i wykonanie go od ręki nie wchodzi w grę. Potrzeba odpowiedniego przygotowania. Doświadczeni tłumacze potrafią w ciągu jednego dnia wykonać od 6 do 10 stron tłumaczenia na wysokim poziomie. Między bajki trzeba włożyć opowieści o „super” tłumaczach, dla których kilkadziesiąt stron w kilka godzin to bułka z masłem. Podchodźcie do takich deklaracji ze sporym dystansem.

Tłumacz to nie jest rzemieślnik. To jest twórca, który wykonując swoją pracę musi nie tylko stworzyć zupełnie nowe tekst, ale także zachować sens, styl i wszystkie informacje, które były zawarte w materiale źródłowym. Zdarza się, że tłumaczenie jest… lepsze od tekstu źródłowego. Pod warunkiem, że mamy do czynienia z prawdziwym fachowcem, a nie bajkopisarzem. Niestety, jeśli materiał źródłowy będzie bardzo kiepski, to zadowalające tłumaczenie będzie niemożliwe i nie można wymagać od tłumacza rzeczy nierealnych.

„Dobry tłumacz przetłumaczy wszystko!”. Często musimy zmagać się z tym mitem. Jeśli tłumacz chce być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, zmianami, to nie może zajmować się wszystkimi dziedzinami. Nie jest w stanie. Albo robisz coś dobrze albo wcale. Nie można ciągnąć kilku srok za ogon jednocześnie. Należy zaangażować się w jedną, ewentualnie kilka podobnych dziedzin. Nie sposób jest zajmować się tłumaczeniem medycznym i technicznym jednocześnie.

Na większa porcję mitów zapraszamy w następnym artykule, do lektury którego już dzisiaj serdecznie zapraszamy.

Pozdrawiamy, Btdservices.pl