Obalamy mity. Część 2

Obalamy mity. Część 2

W dzisiejszym artykule kontynuujemy nasze rozważania na temat mitów w branży tłumaczeniowej, która – jak już nieraz podkreślaliśmy – jest dość specyficzna. Stąd powstaje wiele rozbieżności i wątpliwości, które należy rozwiać.

Zdarzają się takie firmy, które są zdania, że tak naprawdę profesjonalne tłumaczenie nie jest im potrzebne. Jasne, że dla użytku własnego nie, ale w przypadku współpracy na płaszczyźnie biznesowej, każdy szczegół umowy ma znaczenie. Jesteśmy tym samym poważnym partnerem rozmów, budujemy wizerunek profesjonalnej firmy, co może mieć znaczenie przy następnych inwestycjach. Jeśli potraktujemy tłumaczenie lekceważąco i zlecimy je np. pracownikowi działu marketingu, który przecież miał angielski w liceum i coś tam liznął w szkole językowej, wtedy możemy narazić się na kompromitację. W niektórych przypadkach może to zakończyć się stratami finansowymi, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą specjalistyczne tłumaczenia medyczne czy techniczne. Tutaj o pomyłkę nietrudno.

Biura tłumaczeń, które są krótko na rynku, często sięgają po różne metody promocji, które nierzadko budzą uśmiech politowania. Zdarzają się firmy gwarantujące przetłumaczenie nawet 400 stron w 24 godziny. Wolne żarty! W tej branży pośpiech nie popłaca. Nie idzie w parze z jakością.

Kolejna grupa osób to fani wszelakiej technologii, miłośnicy rozwiązań, które zakładają zastąpienie człowieka przez komputer. Wydaje im się, że skorzystanie z usług profesjonalistów to zbędny luksus, a przecież tyle jest w Internecie translatorów. „Na pewno znajdziemy jakiś bezbłędny, po płacić kasę!”. Prawda okazuje się brutalna. Te „niezawodne” programy nie znają zasad stylistycznych czy gramatycznych. Szkoda czasu na korzystanie z ich pomocy.

Szukając na rynku dobrego biura tłumaczeń, często kierujemy się jego wielkością, liczbą zatrudnionych osób, a mając do przetłumaczenia niewielką ilość, zapominamy, że duże firmy specjalizują się raczej w stałych zleceniach, mają podpisane umowy z firmami, a nasze zlecenie mogą potraktować po macoszemu. W takiej sytuacji warto poprosić o pomoc mniejsze biuro.

Kolejny błąd popełniany przez zleceniodawcę, to chęć weryfikacji pracy biura tłumaczeń poprzez wysyłanie tłumaczenia do… innego biura, które może celowo wynajdywać błędy, których nie ma, licząc, że w ten sposób zostaną potraktowani jako lepsi. Analogiczna sytuacja zdarza się u budowlańców czy fryzjerów. Niestety nie zawsze lojalność zawodowa jest ważna. Zażarta walka o klienta trwa!

Nie wierzmy także tłumaczom, którzy chętnie przystają na obniżkę stawki. Czynią to niedoświadczeni specjaliści, którzy nie mogą jeszcze przebierać w ofertach, więc godzą się pracować za baaaaardzo małe pieniądze. Jeśli firmie zależy tylko i wyłącznie na cenie, wtedy chętnie nawiązując z taką osobą współpracę. Dobry tłumacz powinien być pewny siebie, swoich umiejętności i mieć z góry określone stawki.

Pozdrawiamy, Btdservices.pl