Polski, arabski, chiński, japoński… Który najtrudniejszy?

Polski, arabski, chiński, japoński… Który najtrudniejszy?

Czy zastanawialiście się kiedyś, który język jest najtrudniejszy na świecie? Na pewno wiele słyszeliście o katorgach obcokrajowców, którzy próbują wypowiedzieć kilka słów w naszym ojczystym języku, ale czy można go uznać jako lidera w tej niechlubnej klasyfikacji? Już spieszymy z (subiektywnym) wyjaśnieniem.

Jedni przyswajają języki obce szybciej, niektórzy wolniej. Jednym wystarczy kilka tygodni w obcym kraju, żeby móc się dogadać z rodowitymi mieszkańcami, a dla innych… kilka lat to za mało. Poza lingwistycznymi zdolnościami, liczy się również upór, cierpliwość i wrodzona inteligencja, która pozwala dogadać się ze wszystkimi osobami na świecie, nawet bez znajomości słówek. Są jednak języki, które – mimo wielu prób – okazują się nie do przeskoczenia. Ma to związek z faktem, że gramatyka, akcenty czy słownictwo są zupełnie inne od tych, którymi zdążyliśmy przesiąknąć. Pewnych nawyków trudno jest się odzwyczaić. Łatwiej przyswajamy języki, kiedy dostrzegamy analogię do ojczystego.

Chociaż z drugiej strony, przeglądając portale społecznościowe czy komentarze pod artykułami, możemy dojść do wniosku, że dla Polaka najtrudniejszy język na świecie to… polski. Coraz częściej spotykamy się z błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi czy stylistycznymi. Dlatego – podczas badań czy sond ulicznych – zazwyczaj wskazujemy nasz rodzimy język jako ten najtrudniejszy, nieco odcinając się od innych nacji, twierdząc, że żaden obcokrajowiec nie jest w stanie przeniknąć do naszej kultury. Trzeba nie lada gimnastyki, żeby nauczyć się tych wszystkich polskich znaków, gramatycznych wyjątków, przypadków, skomplikowanych końcówek, wielu form zaimków osobowych, nie zapominając o liczebnikach.

A co mają powiedzieć osoby, które uczą się języka chińskiego czy arabskiego? Tysiące znaków, symboli, krzaczków, domków i innych dziwacznych „liter”. W chińskim jest ich nawet 50 tysięcy! Kiedy przestajesz się nimi posługiwać na co dzień, wtedy zaczynają ulatywać. Praktyka, praktyka i jeszcze raz… dużo cierpliwości.

Nie inaczej jest z językiem arabskim, którego znaki często przypominają szlaczki, choć później – po przyswojeniu alfabetu – okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Jeśli chodzi o języki europejskie, to wiele trudności mogą sprawiać przede wszystkim te z grupy języków ugrofińskich, a konkretnie fiński i jego… 18 przypadków! Zaskoczeniem może być również brak.. czasu przeszłego. Finowie żyją tu i teraz, nie myślą o tym, co za nimi. Podobne problemy możemy mieć także z pozostałymi językami z tej grupy: węgierskim oraz estońskim.

Jak widać, nie ma tak naprawdę konkretnej odpowiedzi, któremu językowi powinniśmy przypiąć łatkę „najtrudniejszego”, bowiem wielu języków tak naprawdę… nie znamy. Są to np.: yoruba, hmong czy xhosa. Ze świecą szukać osoby, która potrafi się nimi posługiwać, gdyż zwyczajnie są niepraktyczne. Raczej nie znajdziecie ich w biurze tłumaczeń czy szkole językowej. A Waszym zdaniem, który z języków powinien znaleźć się na czele rankingu?