Wytłumaczmy film

Wytłumaczmy film

Oglądanie filmu z lektorem? Męczące, nierozwijające, irytujące, nie oddaje emocji! Tak z reguły reagują młodzi ludzie, którzy są skazani na tego typu „rozrywkę”. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, które rozwiązanie jest lepsze. Jeśli oglądamy film przed snem, po ciężkim dniu w pracy, nasze oczy nie zawsze mają ochotę na kolejne treści. Z czasem powieki stają się coraz cięższe, napisy coraz mniejsze, a jedynym ratunkiem może okazać się… lektor. Pod warunkiem, że staje się niesłyszalny. Są lektorzy, którzy mają tę umiejętność. Jak sędzia na meczu piłkarskim. Mają nie przeszkadzać.

Jest jednak spora grupa osób, które nie wyobraża sobie filmu bez napisów. Dzięki temu szlifują język, osłuchują się z wymagającymi zwrotami, zwracają uwagę na akcent. Traktują ten film, nie tylko jako artystyczne dzieło, ale również materiał edukacyjny. Przy okazji przyzwyczajają oczy do warunków kinowych.

Jeśli korzystamy z usług – często nielegalnych – platform filmowych, możemy natrafić na amatorskie tłumaczenia, co doskonale widać po licznych błędach stylistycznych czy ortograficznych. Raczej zostało ono stworzone przez zagorzałego melomana, który nie jest absolwentem żadnej uczelni o profilu językowym czy filmowym. Często sami studenci traktują tego typu zadania jako świetny poligon treningowy. Często tłumaczą ze słuchu, na bieżąco poprawiając błędy po uwagach internautów w komentarzach. Z profesjonalnymi tłumaczeniami ma jednak to niewiele wspólnego.

Profesjonalista posiada zarówno ogromną wiedzę z zakresu kultury, na bieżąco śledząc branżę filmową, jak i może pochwalić się perfekcyjną znajomością języka obcego. Należy umiejętnie wyszukiwać zależności i powiązania intertekstualne. Nierzadko konieczne jest wykazanie się olbrzymią kreatywnością, aby w pełni oddać kontekst. Niezbędna jest inicjatywa artystyczna, co po raz kolejny udowadnia, że praca tłumacza nie jest tylko odtwórczym zajęciem.

Tłumacz filmowy przede wszystkim jest poddany nieustannej ocenie, nie tylko przez pracodawcę, ale również miliony wymagających odbiorców, którzy oglądają dany film i wnikliwie wyłapuje każdy błąd. Jedna niefortunna wtopa może się ciągnąć nawet przez kilkanaście lat. Pamiętacie film „Dirty Dancing” i polskie tłumaczenie tytułu? No właśnie. Trzeba mieć bardzo mocną psychikę, żeby tworzyć kolejne tłumaczenia, zapominając o wpadkach.

W Polsce – mimo rozwijającego się społeczeństwa – znajomość języka angielskiego nie jest jeszcze zbyt powszechna, dlatego biura tłumaczeń mają kolejne zlecenia. Tym bardziej, że w polskich kinach wciąż dominują amerykańskie produkcje.

W naszym kraju tłumaczenia filmów można podzielić na trzy grupy:

• Kino i DVD • Lista dialogowa dla jednego lektora (Telewizja, Wideo, alternatywa dla napisów na płycie DVD) • Dialogi dubbingowane (ostatnio głównie filmy dla dzieci).

Każda z nich wymaga ogromnego nakładu pracy. Końcowy efekt daje bardzo dużo satysfakcji, jeśli tłumacz ze swoimi napisami dociera do bardzo dużej grupy odbiorców, którzy mogą zrozumieć przekaz dzięki tłumaczeniu. Wiele filmów zawiera skomplikowane łamigłówki językowe, które bez znajomości kultury danego kraju nie są możliwe do przetłumaczenia.

To nie jedyne wymogi. Potrzeba również bogatej wyobraźni, kreatywności, umiejętności edytorskich, a nawet copywriterskich. Pomysłowy poeta w butach tłumacza.