Komu tłumaczenie, komu?

Komu tłumaczenie, komu?

Jeśli mielibyśmy wskazać dziedzinę, w której Polacy rozwijają się najszybciej, to bez chwili wahania wskazujemy na języki obce. Czasem jesteśmy przytłoczeni kolejnymi ulotkami szkół językowych czy korepetycji. Znajomość angielskiego to już dzisiaj standard. Znalezienie dobrej pracy bez znajomości żadnego języka obcego jest nie lada wyzwaniem. Zaczynamy więcej wyjeżdżać, słuchać zagranicznej muzyki, oglądać filmy bez napisów i lektora. Przesiąkamy globalizacją do szpiku kości, a granice coraz bardziej się zacierają.

Korzysta na tym polska gospodarka, gdyż nasze rodzimy firmy zaczynają odważniej sobie poczynać na arenie międzynarodowej. Także więcej zagranicznych marek zaczyna dostrzegać w naszym kraju wiele możliwości. Zatem – chcąc nie chcąc – jesteśmy skazani na języki obce. To dzięki nim poznajemy kulturę innych krajów, zwiedzamy najpiękniejsze zakątki świata. Komunikacja biznesowa jest coraz płynniejsza, ale często wymaga współpracy z profesjonalnym biurem tłumaczeń, jeśli w grę wchodzą specjalistyczne tłumaczenia techniczne czy finansowe. Sama znajomość języka w stopniu komunikatywnym okazuje się niewystarczająca, jeśli niezbędne jest przetłumaczenie profesjonalnej dokumentacji.

Odpowiednie zarządzenie zasobami ludzkimi i strategia firmy powinny zakładać podtrzymywanie nienagannego wizerunku firmy, a estetyka dokumentów to pierwszy krok, aby coś znaczyć na rynku. Idziemy jednak w dobrym kierunku, gdyż poziom biegłości angielskiego w naszym społeczeństwie systematycznie wzrasta,. Możemy się pochwalić, że Polska znajduje się pod tym względem na 8. pozycji w gronie 60 krajów. Całkiem przyzwoicie!

Mamy do przygotowania tłumaczenie bardzo ważnej dokumentacji. Czas nagli, kontrahent się niecierpliwi. Co robimy? Wyjść jest kilka. Przede wszystkim zapominamy o darmowych translatorach w sieci. Strata czasu. Skupimy się na trzech podstawowych. Można – w przypadku ogromnej firmy z wieloma zleceniami – zatrudnić tłumacza na cały etat, lub – jak to ma najczęściej miejsce – korzystać z usług zewnętrznego biura tłumaczeń, z którym nawiązujemy długotrwałą współpracę.

Jeśli jednak firma sporadycznie potrzebuje tłumaczeń niezbyt wymagających dokumentów, wtedy takie zadanie najlepiej zlecić osobie, która na co dzień piastuje inne stanowisko (np. specjalista ds. marketingu), ale posługuje się biegle angielskim, systematycznie się rozwijając w tym zakresie. Schody mogą się zacząć przy skomplikowanej terminologii, która wymaga technicznej wiedzy. Wtedy pracownik musiałby porzucić inne obowiązki, gdyż takie zadanie jest bardzo czasochłonne. Lepiej robić jedno zadanie perfekcyjnie, niż dwa na średnim poziomie. Jedyną zaletą takiego rozwiązanie jest oszczędność, która w wielu przypadkach nie jest tego warta, gdyż można narazić firmę na… straty.

W przypadku pracownika etatowego, poniesione koszty będą dużo większe, choć mamy gwarancję, że tłumaczenia będą wykonane na najwyższym poziomie. Często dochodzi jednak do sytuacji, kiedy branża (np. prawnicza) przerasta tłumacza, który nie miał wcześniej styczności z tego typu dokumentami. Wtedy firma musi wspomagać się zewnętrzną agencją translatorską, która wydaje się być najlepszym rozwiązaniem z trzech przedstawionych. Płacimy jej tylko za wykonane zadania. Zatrudnia ona pracowników, którzy specjalizują się w różnorodnych branżach, więc wyróżnia ją przede wszystkim uniwersalność. Takich biur tłumaczeń na rynku jest coraz więcej, więc – aby namówić Klienta do współpracy – oferują coraz atrakcyjniejsze ceny, które idą w parze z jakością. Przy współpracy z agencją, musimy jednak zadbać o zobowiązania o poufności, gdyż bardzo często otrzymuje ona do tłumaczenia istotne dla funkcjonowania firmy dokumenty.

Podsumowując, jeżeli przy projektach wymagających zaangażowania tłumaczy, rozważamy tylko rozwiązania gwarantujące najwyższą jakość, outsourcing usług tłumaczeniowych bardzo często okazuje się opcją najbardziej ekonomiczną.