Zawód podwyższonego ryzyka

Zawód podwyższonego ryzyka

Pomyłka rzecz ludzka. Wie o tym każdy, kto pracuje wiele lat w swoim zawodzie. Z czasem uczymy się pokory, nabieramy dystansu do swojej pracy, choć zdajemy sobie sprawę z dużej odpowiedzialności, która się z nią wiąże. Trzeba jednak sobie uzmysłowić, że stres bywa paraliżujący, zwłaszcza w pracy tłumacza, który często działa pod presją czasu i dużych wymagań Klienta. Przyjmując zlecenie musi brać pod uwagę scenariusz, który zakłada, że w razie popełnienia błędu - może spotkać go kara. W niektórych przypadkach, to nie będzie jedynie strata wynagrodzenia, ale solidne odszkodowanie!

Z drugiej jednak strony, błądzić jest rzeczą ludzką i nawet najbardziej doświadczony spec ma prawo się pomylić, a niektóre gafy bywają niezauważone. Nie można jednak w swojej pracy bazować na szczęściu, gdyż konsekwencje mogą być bardzo różne i należy być przygotowanym nawet na sprawę w sądzie, jeśli druga strona nie będzie zadowolona z jakości tłumaczenia, a np. zainwestowała w druk książki, broszury, plakatu czy mapy. W wyjątkowych przypadkach zleceniodawca życzy sobie rekompensaty za cały projekt. Dlatego tym bardziej przy okazji skomplikowanych tłumaczeń medycznych czy technicznych należy wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i wprowadzić koncentrację na wyższy poziom.

Zdarzają się jednak tacy Klienci, którzy w razie niepowodzenia dużego projektu, próbują na siłę znaleźć kozła ofiarnego, który zapłaci mu odszkodowanie. Zaczynają się podchody, a najlepiej uderzyć w tłumacza. Przecież miał kontakt z dokumentami, coś namieszał, to nie może być nasza wina! Jesteśmy idealni. Tłumacz niestety nie jest człowiekiem, nie ma prawa się pomylić. To robot, który jest zaprogramowany na sukces. Skoro coś poszło nie tak – winny jest tylko jeden. Jeśli mamy do czynienia z szefem dużej firmy, to zatrudnia on z pewnością wysokiej klasy prawnika i wtedy zaczynają się prawdziwe schody. Nawet jeśli jesteśmy w 100% przekonani do swojej niewinności, to nie mamy pewności, że cała sprawa skończy się dla nas pozytywnie. Nie takie rzeczy sądy widziały…

W jaki sposób zminimalizować ryzyko odszkodowania? Obawa przed negatywnymi konsekwencjami zawsze jest, ale powinniśmy mieć na uwadze kilka przydatnych wskazówek. Jeśli nie jesteśmy do końca przekonani, czy uda nam się wykonać zlecenie – nawet bardzo dobrze płatne – warto z niego zrezygnować. Nie ma sensu narażać się na nieprzyjemności kosztem wysokiego wynagrodzenia. Ucierpi nasze zdrowie psychiczne oraz reputacja.

Dobrym pomysłem jest także przesyłanie większych tłumaczeń do klienta etapami, z prośbą o systematyczne przekazywanie uwag dotyczących jakości i użytej przez nas terminologii. Dzięki takiemu rozwiązaniu unikniemy sytuacji, gdy klient po wykonaniu przez nas całego zlecenia zacznie zgłaszać roszczenia.

Jeśli otrzymujemy zlecenie na ekspresowe tłumaczenie, powinniśmy zawrzeć w umowie zapis, mówiący o możliwości popełnienia błędu od presją czasu. W takiej sytuacji nie ma szans na bezbłędne tłumaczenie. Podobnie w przypadku branży, której kompletnie nie znamy i możemy narazić się na ośmieszenie. Nie zawsze trzeba kierować się w życiu pieniędzmi. To złudna droga. Bierzmy zlecenia, które możemy w 100% wykonać profesjonalnie. Albo dobrze albo wcale.

Podczas tłumaczenie bywają sytuacje niezrozumiałe i wtedy dla pewności warto skontaktować się ze zleceniodawcą, który nie tylko nam pomoże, ale również powinien docenić duże zaangażowanie. Kolejna wskazówka dotyczy korzystania tylko z fachowych źródeł, opinii ekspertów, a jeśli posiadamy jakieś teksty źródłowe czy korespondencję z Klientem, to warto ją przechować przez dłuższy okres, na wypadek wystąpienia późniejszych roszczeń.

Pozdrawiamy, Btdservices.pl